ZIELONA SZKOŁA - LONDYN
Na wycieczce w Londynie

"Jeśli człowieka nuży Londyn to znaczy, iż nuży go samo życie, bo w Londynie jest wszystko to, co ma ono człowiekowi do zaoferowania" - napisał w 1777 roku Samuel Johnson i miał rację, ponieważ po przekroczeniu mglistego kręgu otaczającego miasto o świcie, dostrzega się piękno angielskiej architektury okalanej przez zielone zaułki, zagajniki i skwery, pachnące skoszoną trawą parki z różanymi zakątkami, wyjątkową kulturę Brytyjczyków i magnetyzm, którego pochodzenia nie da się wytłumaczyć.
Do miasta tysiąca twarzy zawitałyśmy 12 maja w godzinach popołudniowych. Już sam lot dla większości okazał się niezwykle ekscytujący ze względu na fakt, iż odbywał się po raz pierwszy w życiu. Po zakwaterowaniu w Airways Hotel poszłyśmy na pierwszy spacer ulicami Londynu. W Opactwie Westminsterskim uczestniczyłyśmy w nabożeństwie chóralnym Evensong, następnie naszym oczom ukazała się neogotycka wieża zegarowa - Big Ben i siedziba brytyjskiego parlamentu. Pogoda, iście angielska, nieustannie zaskakiwała zmiennością. Spod stóp Big Bena powędrowaliśmy do London Eye. W trakcie marszu kilka razy zakładałyśmy i zdejmowałyśmy płaszcze przeciwdeszczowe. Widok na Londyn w strugach deszczu z kapsuły diabelskiego młyna - niezapomniany!
Drugiego dnia lońdyńskiej eskapady, o poranku, poszłyśmy na spacer do Hyde Parku. Nad jeziorem Serpentine karmiłyśmy kaczki, łabędzie i wszechobecne gołębie. Posiliwszy się pysznymi ice-cream powędrowałyśmy do Natural History Museum, aby odczuć na własnej skórze jak wygląda trzęsienie ziemi i zobaczyć monumentalny szkielet dinozaura. Tego dnia, po raz pierwszy, ujrzałyśmy również Pałac Buckingham, do którego wróciłyśmy ostatniego dnia wycieczki. Spod lońdyńskiej rezydencji królowej udałyśmy się na centralny plac Londynu - Trafalgar Square upamiętniający zwycięstwo brytyjskie w bitwie morskiej pod Trafalgarem. Nieopodal, na Downing Street zobaczyłyśmy rezydencję brytyjskiego premiera. Podróż metrem przywiodła nas do współczesnej repliki szekspirowskiego teatru The Globe. Przekonałyśmy się, że tutaj "cały świat gra jakąś rolę" - jak głosi napis przed wejściem do teatru.
O poranku następnego dnia przywitała nas piękna pogoda. Gotowe na dalsze zwiedzanie, udałyśmy się metrem wprost do Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds. Każda z nas znalazła tam podobizny swoich ulubionych gwiazd i osobistości. Największe jednak wrażenie zrobiło na nas przejście przerażającym Tunelem Strachu, znajdującym się w muzeum, który przyprawił nas o ciarki na całym ciele. Około południa, w trakcie kolejnego spaceru po Londynie, naszym oczom ukazał się słynny most Tower Bridge oraz więzienie Tower of London. Pogoda wciąż sprzyjała. W końcu dotarłyśmy do Oberwatorium Astronomicznego Greenwich. Stamtąd powędrowałyśmy wprost do klimatycznej dzielnicy Londynu - China Town, a następnie na główną ulicę handlową - Oxford Street. Do hotelu wróciłyśmy tego dnia słynnym czerwonym londyńskim autobusem.
Ostatni (jak nam się wydawało) dzień naszej wycieczki rozpoczęłyśmy od spaceru po St James's Park, gdzie ponownie dałyśmy się skusić pysznym lodom. Tuż po spacerze udałyśmy się pod Buckingham Palace, aby obejrzeć uroczystą zmianę warty. Musiałyśmy się spieszyć z kupowaniem ostatnich pamiątek, ponieważ w południe czekało nas wykwaterowanie z hotelu. Smutne z powodu opuszczania Londynu, ale równocześnie bardzo zadowolone z wyjazdu, ruszyłyśmy w drogę powrotną na lotnisko. Niestety (a może i stety) nasza podróż do domu wyglądała inaczej niż było to zaplanowane. Z powodu wypadku na autostradzie M11 policja zablokowała pas wiodący na lotnisko. Trasę o długości 48 km pokonałyśmy w gigantycznym korku w ciągu 5 godzin! Efekt był taki, że nasz samolot odleciał bez nas i innych pasażerów na pokładzie. Szybko jednak zaczęłyśmy szukać innego transportu i udało się. Dzięki naszemu zdeterminowaniu, nad ranem kolejnego dnia jechałyśmy autobusem wprost do Polski. Po 25-godzinnej podróży, zmęczone, ale ze szczerymi uśmiechami na twarzach, dotarłyśmy do Warszawy.
Trudno opisać naszą wycieczkę jednym słowem, ponieważ bez wątpienia była dla nas wielką przygodą. Mimo komplikacji ostatniego dnia, na pewno będziemy ją mile wspominać przez wiele następnych lat. W końcu życie jest pełne niespodzianek i nieoczekiwanych zwrotów akcji ;)

Emilia Wesołowska
Marta Śmigielska


>>> Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z wycieczki do Londynu


::NA ZIELONEJ SZKOLE W::

Publiczne Gimnazjum w Gumowie