LEGENDA

... żył w Gumowie bardzo chciwy dziedzic. Dzieci, których miał gromadkę, odziedziczyły po nim nie tylko ziemię i parę folwarków, lecz także skąpstwo. Były tak samo chciwe jak ojciec, a może jeszcze bardziej. Jeżeli u starego dziedzica czasami żebrak dostał kawałek chleba, to u nowych włodarzy nikt się nie pożywił. Każdy z synów dobrał sobie żonę równie skąpą i chciwą. Z czasem nawet własne dzieci zamożyli głodem. Nawet psom skąpili odpadków. Do kościoła nie chodzili, żeby nie dać na tacę. A jak z Bogiem nie obcowali to i diabeł miał do nich dostęp. Ponoć całe watahy złych duchów włóczyły się po ich folwarkach.

Choć pracowali i skąpili, niczego się nie dorobili. Bo takim niedobrym ludziom wszystko na złe wychodzi. To lelek-kozodój wypił mleko z wymion krowich, to wiedźma zakradła się do ich gospodarstwa i zaczarowała dobytek. To konie się ochwaciły, to świniaki pozdychały, to jastrzębie kury podusiły.

Pewnego razu zabłąkał się w te okolice jeleń. Dziedziczki zaraz zawołały swych mężów i kazały gnać za zwierzem. Dziedzice uzbroili się w widły i drągi, dosiedli koni i dalej w pogoń za zwierzęciem. Jeleń majestatycznym kłusem przemierza pola. Cała sfora kłusowników za nim. Już go dopadają, już go prawie dosięgają widłami, a tu jeleń zawraca nagle i biegnie do wsi. Kłusownicy za nim. Między zabudowaniami wymknął się jednak. Pokazał tylko dziedzicom swój płowy zad, jakby drwiąc z chciwców.

Wreszcie jeden z dziedziców wpadł do dworu i zdjął ze ściany strzelbę. Dopędził zwierza pod lasem, strzelił. I nic. Jeleń tylko stanął i obejrzał się jakby ze zdziwieniem, a ten drugi raz strzela. A piękny zwierz jak zaczarowany. Stoi i patrzy. Myśliwi zatrzymali się. Czekają, co będzie dalej. A dziedzic złożył się raz jeszcze. Tym razem jeleń został trafiony w nogę. Z rany wypłynęła struga krwi, a jego otoczył nagle kłąb mgły i poraził napastnikom wzrok. A kiedy otworzyli oczy, z lasu wyszedł pustelnik i przeklął ich za to, że nawet biednemu zabłąkanemu zwierzęciu nie dali żyć, że z chciwości gotowi byli zabić jelenia - uosobienie dobroci.

Na niebie zaczęły kłębić się czarne chmury i bić pioruny. Zabudowania skąpców stanęły w ogniu, a urodzajna ziemia zamieniła się w piasek. Dziedzice uciekli i do dziś nikt tam nie mieszka.

Tak to skończyli skąpcy z okolic Gumowa. O ich złych charakterach i wielkiej niepoczciwości przypominają nie tylko piaski, rozciągające się wokół, lecz także liczne kamienie, jakimi usiane są owe nieużytki. Okoliczni ludzie nazywają je bożymi prątkami i wierzą, że rodzą się w tym miejscu, w którym piorun uderza w piasek. Wówczas to jego ziarenka stapiają się w jedną bryłę i tak powstają prątki, czyli kamienie.

Publiczne Gimnazjum w Gumowie